Tarcza, która zrobiła się za ciężka. Jak reforma MDR/IVDR może zwrócić Europie zdolność wytwarzania bezpiecznych wyrobów medycznych — i co z tego ma Polska

MDR i IVDR miały chronić pacjenta, ale ciężar procedur zaczął wypychać z rynku sprawdzone wyroby, także sieroce. 16 grudnia 2025 roku Komisja Europejska otworzyła celową rewizję tego prawa. Co realnie…

Reforma MDR i IVDR — rewizja otwarta 16 grudnia 2025 roku
Seria: Nośność systemu ochrony zdrowiaArtykuł 21 · dźwignia: odpornośćStan na 8 czerwca 2026

MDR i IVDR miały być tarczą dla pacjenta i w zamierzeniu nią były. Okazały się jednak tak ciężkie, że zaczęły wypychać z rynku sprawdzone wyroby — także te dla najrzadszych schorzeń. 16 grudnia 2025 roku Komisja Europejska otworzyła najpoważniejszą korektę tego prawa od jego powstania. Dla Polski, jednego z cichych eksportowych mocarstw branży, to okno otwarte na kilkanaście miesięcy.


Każdy, kto kiedykolwiek leżał na stole operacyjnym, był pod opieką wyrobu medycznego, choć zwykle o tym nie wiedział. Stół, lampa, respirator, pompa infuzyjna, cewnik, stent, soczewka wszczepiana po operacji zaćmy, test, który z kropli krwi rozpoznaje zawał — to wszystko są wyroby medyczne i wyroby do diagnostyki in vitro. Nie leki, lecz urządzenia i odczynniki, na których w równym stopniu opiera się bezpieczeństwo pacjenta.

Gdy Unia Europejska w 2017 roku przyjęła dwa nowe rozporządzenia — MDR o wyrobach medycznych i IVDR o diagnostyce in vitro — zrobiła to z dobrego powodu. Stary system, pamiętający dyrektywy z lat dziewięćdziesiątych, okazał się zbyt dziurawy; głośne afery, od wadliwych implantów piersi po niewydolne metalowe protezy stawów biodrowych, pokazały, że Europa potrzebuje twardszej tarczy. MDR i IVDR miały być tą tarczą: więcej dowodów klinicznych, ściślejszy nadzór po wprowadzeniu na rynek, jaśniejsza odpowiedzialność producenta, pełna przejrzystość danych. Intencja była słuszna. Wykonanie okazało się tak ciężkie, że tarcza zaczęła przygniatać tych, których miała chronić.

To napięcie — między bezpieczeństwem a dostępnością, między rygorem a nośnością systemu — jest sednem decyzji, którą Komisja Europejska ogłosiła 16 grudnia 2025 roku. Tego dnia Komisja przedstawiła projekt celowej rewizji MDR i IVDR, dokument o sygnaturze COM(2025) 1023, otwierając najpoważniejszą korektę europejskiego prawa o wyrobach medycznych od czasu, gdy to prawo powstało.[1] Dla Polski, która jest jednym z cichych eksportowych mocarstw tej branży, nie jest to odległa nowinka z Brukseli. To okno, które otwiera się na kilkanaście miesięcy i które albo wykorzystamy, albo przegapimy.

Kiedy rygor zaczyna kosztować zdrowie

Aby zrozumieć, dlaczego Komisja sięga po reformę regulacji, którą sama wprowadziła zaledwie kilka lat wcześniej, trzeba spojrzeć na to, co MDR i IVDR zrobiły z przepustowością systemu.

Sercem nowego reżimu są jednostki notyfikowane — niezależne, akredytowane podmioty, które badają wyrób i wystawiają certyfikat pozwalający oznakować go znakiem CE i sprzedawać w całej Unii. Problem w tym, że jednostek tych jest zbyt mało wobec liczby wyrobów wymagających oceny, a procedury okazały się długie, kosztowne i nieprzewidywalne. Według oceny przygotowanej na potrzeby grudniowego projektu, na październik 2025 roku w całej Unii wyznaczono zaledwie pięćdziesiąt jeden jednostek notyfikowanych — na dziesiątki tysięcy producentów i setki tysięcy wyrobów.[3] Średni czas oceny liczono nie w tygodniach, lecz w kilkunastu, a nierzadko kilkudziesięciu miesiącach. Dla dużego koncernu to uciążliwość. Dla małego producenta, a takich w tej branży jest większość, to bywa wyrok.

Rys. 1Wąskie gardło: ile jednostek notyfikowanych obsługuje cały rynek Unii
51jednostki notyfikowane wyznaczone w całej Unii — stan na październik 2025 roku
dziesiątki tys.producentówBranża oparta w przeważającej mierze na małych i średnich przedsiębiorstwach.
setki tys.wyrobów do ocenyKażdy wymaga ścieżki zgodności, wiele — udziału jednostki notyfikowanej.
miesiącezamiast tygodniCzas oceny liczony w kilkunastu, a nierzadko kilkudziesięciu miesiącach.
Dane z oceny przygotowanej na potrzeby projektu rewizji MDR/IVDR. [1] [3]

Skutki tej arytmetyki przestały być abstrakcją. Producenci zaczęli wycofywać z rynku wyroby przeznaczone dla wąskich grup pacjentów — tak zwane wyroby sieroce — ponieważ koszt przejścia przez nową procedurę przewyższał przychód, jaki te wyroby kiedykolwiek mogły przynieść. W praktyce oznacza to, że dziecko z rzadką wadą serca albo dorosły z nietypowym schorzeniem mogą stracić dostęp do urządzenia, które istniało i działało, tylko dlatego, że nikomu nie opłaca się przeprowadzić go przez biurokrację. Pojawiło się realne ryzyko niedoborów. Sama Komisja, ogłaszając reformę, zapowiedziała wzmocnienie Europejskiej Agencji Leków, która ma odtąd monitorować niedobory wyrobów medycznych i prowadzić listę wyrobów krytycznych — bo problem urósł do rangi bezpieczeństwa publicznego.[2] Tarcza, która miała chronić pacjenta, zaczęła go pozbawiać narzędzi leczenia. To jest dokładnie ten moment, w którym dobrze pomyślana regulacja przestaje pełnić swoją funkcję i zaczyna ją podważać.

Bezpieczeństwo egzekwowane w sposób przekraczający możliwości systemu zamienia się w swoje przeciwieństwo.

Teza Fundacji Healthcare Poland — dlaczego nośność jest warunkiem ochrony

Warto nazwać rzecz po imieniu, bo łatwo tu o fałszywą narrację. Nie chodzi o to, że bezpieczeństwo jest przeszkodą, a deregulacja cnotą. Chodzi o to, że rygor przekraczający możliwości systemu obraca się przeciw swojemu celowi. Jeśli procedura jest tak kosztowna, że wypycha z rynku sprawdzony wyrób, pacjent nie staje się bezpieczniejszy — staje się bezbronny. Reforma MDR/IVDR nie jest więc odwrotem od ochrony. Jest próbą przywrócenia tej ochronie nośności: takiego ciężaru, który system jest w stanie udźwignąć, nie gubiąc po drodze ludzi, którym miał służyć.

Co Komisja położyła na stole

Grudniowy projekt jest celową, a nie totalną rewizją — Komisja nie burzy architektury MDR i IVDR, lecz usuwa z niej elementy, które okazały się dysfunkcyjne, zachowując te, które działają. Szacowana skala korzyści jest konkretna: Komisja oczekuje oszczędności rzędu 3,3 miliarda euro rocznie, z czego znacząca część to redukcja kosztów administracyjnych ponoszonych przez producentów, w szczególności małe i średnie przedsiębiorstwa.[3] To nie są pieniądze, które znikają z systemu ochrony zdrowia — to pieniądze, które przestają być wydawane na papier, a mogą wrócić do badań, produkcji i obniżenia ceny wyrobu dla szpitala.

Rys. 2Siedem kierunków zmian — jedna logika: proporcjonalność
1
Ocena proporcjonalna do ryzyka

Rewizja reguł klasyfikacji: oprogramowanie medyczne, akcesoria do wyrobów wszczepialnych i narzędzia wielokrotnego użytku zejdą tam, gdzie odpowiadają realnemu ryzyku.

2
Elastyczne dowody kliniczne

Przywrócenie rozsądnej ścieżki równoważności dla klas IIb i III — wolno opierać się na istniejących danych i literaturze zamiast powtarzać badania dla technologii dobrze poznanych.

3
Koniec cyklu recertyfikacji

Certyfikaty zachowują ważność bezterminowo. Ograniczenie okresu staje się wyjątkiem wymagającym uzasadnienia opartego na ryzyku.

4
Szybka ścieżka dla wyrobów przełomowych i sierocych

Ocena krocząca, wczesne doradztwo naukowe paneli ekspertów, certyfikat na ograniczonych danych przedrynkowych z obowiązkiem zbierania dowodów po wejściu na rynek.

5
Ład jednostek notyfikowanych

Ustrukturyzowany dialog z producentem, audyty zdalne, formalny mechanizm rozstrzygania sporów.

6
Piaskownice regulacyjne w prawie o wyrobach

Testowanie innowacji, w tym systemów opartych na sztucznej inteligencji i rozwiązań adaptacyjnych, w kontrolowanych warunkach pod nadzorem regulatora.

7
Poleganie na zaufanych ocenach zewnętrznych

Uznawanie ocen z państw trzecich, m.in. w ramach programu wspólnych audytów MDSAP — mniej dublowania certyfikacji na wielu rynkach.

Zakres propozycji według strony Komisji oraz analizy kancelaryjnej. [1] [4]

Kierunki zmian układają się w spójną logikę. Po pierwsze, proporcjonalność oceny do ryzyka. Wiele wyrobów, zwłaszcza oprogramowania medycznego oraz akcesoriów do urządzeń wszczepialnych i narzędzi wielokrotnego użytku, było dotąd klasyfikowanych w wyższych klasach ryzyka niezależnie od ich rzeczywistego wpływu klinicznego, co automatycznie wciągało je w kosztowną ścieżkę z udziałem jednostki notyfikowanej. Projekt przewiduje rewizję reguł klasyfikacji tak, by lepiej odzwierciedlały faktyczne ryzyko — część wyrobów zejdzie do niższych klas i uniknie najdroższych ocen. Po drugie, bardziej elastyczne podejście do dowodów klinicznych: przywrócenie rozsądnej ścieżki równoważności dla wyrobów klas IIb i III, pozwalającej opierać się na istniejących danych klinicznych i literaturze, zamiast każdorazowo prowadzić od zera kosztowne badania dla technologii już dobrze poznanych. Po trzecie, koniec sztucznego cyklu recertyfikacji — certyfikaty mają zachowywać ważność bezterminowo, a ograniczenie ich okresu będzie wyjątkiem stosowanym tylko wtedy, gdy jednostka notyfikowana wskaże uzasadnioną, opartą na ryzyku przyczynę.[4]

Po czwarte, i to jest element o znaczeniu cywilizacyjnym, projekt tworzy przyspieszone, priorytetowe ścieżki dla wyrobów przełomowych i sierocych — z oceną kroczącą, wczesnym doradztwem naukowym paneli ekspertów i możliwością wystawienia certyfikatu na podstawie ograniczonych danych przedrynkowych, uzupełnianych obowiązkowym gromadzeniem dowodów już po wejściu na rynek. To odpowiedź wprost na dramat wyrobów sierocych: zamiast wypychać je z rynku, system ma je przyciągać i prowadzić za rękę. Po piąte, lepszy ład jednostek notyfikowanych — ustrukturyzowany dialog z producentem, możliwość audytów zdalnych, formalny mechanizm rozstrzygania sporów. Po szóste, regulacyjne piaskownice na poziomie unijnym, w których innowacyjne technologie, w tym systemy oparte na sztucznej inteligencji i rozwiązania adaptacyjne, można testować w kontrolowanych, rzeczywistych lub symulowanych warunkach pod nadzorem regulatora. I po siódme, międzynarodowe poleganie na zaufanych ocenach z państw trzecich, na przykład w ramach programu wspólnych audytów MDSAP, co pozwala ograniczyć dublowanie certyfikacji firmom działającym na wielu rynkach naraz.[4]

Osobno, choć w tym samym pakiecie, leży kwestia sztucznej inteligencji. Dziś wyrób medyczny z komponentem AI podlega równolegle dwóm reżimom: rozporządzeniu o wyrobach i Aktowi o sztucznej inteligencji, w którym większość takich wyrobów trafia do kategorii systemów wysokiego ryzyka. To podwójne obciążenie. Projekt przewiduje, że wyroby medyczne będące systemami AI wysokiego ryzyka nie będą musiały spełniać wymogów Aktu o AI dodatkowo, ponad MDR i IVDR; wymogi dotyczące sztucznej inteligencji mają zostać wbudowane wprost w prawo o wyrobach poprzez akty delegowane i wykonawcze.[3] Dla polskich firm rozwijających diagnostykę wspieraną algorytmami to potencjalnie ogromne uproszczenie — jeden spójny reżim zamiast dwóch nakładających się.

Reforma, której nie widać w nagłówkach, ale którą poczuje każdy producent

Grudniowy projekt rozporządzenia to dopiero początek procedury współdecydowania: trafił do Parlamentu Europejskiego i Rady, a okres zgłaszania uwag biegł od 7 stycznia do 5 marca 2026 roku. Realnie, według zgodnych ocen kancelarii i organizacji branżowych, na ostateczny tekst trzeba będzie poczekać; szacunki mówią o okresie od kilkunastu do nawet trzydziestu sześciu miesięcy. Sam projekt zakłada wejście w życie dwadzieścia dni po publikacji w Dzienniku Urzędowym i stosowanie po sześciu miesiącach, z wyjątkami dla wybranych artykułów.[4] [5] To jednak nie znaczy, że do tego czasu nic się nie dzieje. Przeciwnie — równolegle toczą się zmiany, które producent poczuje znacznie wcześniej niż samą wielką rewizję.

Pierwsza z nich dotyczy jednostek notyfikowanych. 12 grudnia 2025 roku, cztery dni przed głównym projektem, Komisja przedstawiła projekt rozporządzenia wykonawczego, które ma ujednolicić zasady działania jednostek notyfikowanych. To bezpośrednia odpowiedź na najbardziej dotkliwe bolączki: nieprzejrzyste ceny, nieprzewidywalne terminy, różne praktyki w różnych państwach. Projekt wprowadza unijne maksymalne terminy oraz wymóg jawnego raportowania czasu i kosztów.[4]

Rys. 3Maksymalne terminy dla jednostek notyfikowanych — z mgły na mapę
Audyt systemu zarządzania jakością120 dni
Weryfikacja wyrobu90 dni
Ocena wniosku30 dni
Wystawienie certyfikatu15 dni
060120 dni
Projekt rozporządzenia wykonawczego z 12 grudnia 2025 roku. Same jednostki notyfikowane uznają część tych terminów za zbyt napięte. [4]

Dla producenta planującego wejście na rynek to różnica między poruszaniem się we mgle a poruszaniem się po mapie z naniesionymi odległościami. Warto przy tym uczciwie odnotować, że same jednostki notyfikowane uznają część proponowanych terminów za zbyt napięte i zabiegają o ich złagodzenie — to jest właśnie ten etap, na którym ścierają się interesy i na którym dobrze prowadzony dialog decyduje o jakości końcowego rozwiązania.

Druga zmiana to przejrzystość danych. 26 listopada 2025 roku Komisja uznała za w pełni funkcjonalne pierwsze cztery moduły EUDAMED — centralnej europejskiej bazy wyrobów medycznych — co uruchomiło sześciomiesięczny okres przejściowy. Od 28 maja 2026 roku korzystanie z tych modułów stało się obowiązkowe.[1] [4]

Rys. 4EUDAMED: cztery moduły obowiązkowe i kalendarz przejścia

Rejestracja podmiotów

Moduł 1

Producent, importer i upoważniony przedstawiciel muszą mieć wpis w bazie.

Rejestracja wyrobów

Moduł 2

Wyrób wraz z niepowtarzalnym kodem identyfikacyjnym. Nowe wyroby — przed wprowadzeniem do obrotu.

Jednostki i certyfikaty

Moduł 3

Certyfikaty staną się publicznie widoczne. To zmienia reguły gry konkurencyjnej.

Nadzór rynku

Moduł 4

Dane o działaniach nadzorczych w jednym miejscu, dostępne dla organów i opinii publicznej.

Listopad 2026

Wyroby już na rynku

Termin rejestracji wyrobów obecnych w obrocie przed wejściem obowiązku.

Maj 2027

Istniejące certyfikaty

Jednostki notyfikowane mają osiemnaście miesięcy na wprowadzenie danych o certyfikatach już wystawionych.

  1. 26 XI 2025Komisja uznaje pierwsze cztery moduły EUDAMED za w pełni funkcjonalne — start sześciomiesięcznego okresu przejściowego.
  2. XII 202512 XII: projekt rozporządzenia wykonawczego o jednostkach notyfikowanych — maksymalne terminy i jawność kosztów. 16 XII: projekt celowej rewizji MDR i IVDR, COM(2025) 1023.
  3. 7 I – 5 III 2026Okres zgłaszania uwag do projektu rewizji.
  4. 16 III 2026Konferencja wysokiego szczebla Komisji poświęcona reformie.
  5. 28 V 2026Korzystanie z czterech modułów EUDAMED staje się obowiązkowe.
  6. XI 2026Termin rejestracji w EUDAMED wyrobów już obecnych na rynku.
  7. V 2027Termin wprowadzenia przez jednostki notyfikowane danych o istniejących certyfikatach.
Działa już teraz: EUDAMED i terminy JNWielka rewizja: od kilkunastu do 36 miesięcy
obowiązuje / w tokuprzed nami
Kalendarium na podstawie strony Komisji, analizy kancelaryjnej i komunikatu branżowego. [1] [4] [5]

Obowiązek objął rejestrację podmiotów, rejestrację wyrobów wraz z niepowtarzalnym kodem identyfikacyjnym, moduł jednostek notyfikowanych i certyfikatów oraz moduł nadzoru rynku. Nowe wyroby muszą być zarejestrowane przed wprowadzeniem do obrotu; dla wyrobów już obecnych na rynku przewidziano czas do listopada 2026 roku, a jednostki notyfikowane mają osiemnaście miesięcy, do maja 2027 roku, na wprowadzenie informacji o istniejących certyfikatach. EUDAMED zmienia reguły gry także w wymiarze konkurencyjnym: certyfikaty staną się publicznie widoczne, co pozwala na benchmarking i strategiczne porównania. Dla firmy, która ma uporządkowaną dokumentację, to przewaga. Dla firmy, która jej nie ma, to ryzyko obnażenia.

Co Polska oferuje światu, a czego świat może nauczyć Polskę

Polski przemysł wyrobów medycznych jest jedną z tych historii sukcesu, o których w kraju mówi się zaskakująco rzadko. To branża, w której polskie firmy od lat należą do ścisłej światowej czołówki eksporterów, a sprzęt medyczny stał się jedną z polskich specjalności eksportowych. Według danych przywoływanych przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości i Izbę POLMED, jeszcze w 2019 roku eksport sprzętu medycznego z Polski przekroczył 2,4 miliarda euro, a od początku przemian ustrojowych wartość ta wzrosła ponad stukrotnie.[6] Polskie stoły operacyjne wyposażają sale w Egipcie i Arabii Saudyjskiej; polskie stenty, bezpieczne lancety i ultrasonografy trafiają do kilkudziesięciu krajów; polska telemedycyna kardiologiczna diagnozuje pacjentów w Stanach Zjednoczonych. To branża zbudowana w przeważającej mierze na małych i średnich przedsiębiorstwach — elastycznych, szybkich, ale właśnie z tego powodu najbardziej wrażliwych na ciężar regulacji.

Rys. 5Ciche mocarstwo eksportowe — i dlaczego ciężar regulacji uderza w nie najmocniej
2,4 mld €eksport polskiego sprzętu medycznego w 2019 roku — po ponadstukrotnym wzroście od początku przemian ustrojowych
MŚPtrzon branżyElastyczne i szybkie, ale bez rozbudowanego aparatu regulacyjnego — dla nich koszt certyfikacji jest barierą wejścia, nie pozycją w budżecie.
kilkadziesiątrynków eksportowychStoły operacyjne, stenty, bezpieczne lancety, ultrasonografy, telemedycyna kardiologiczna — od Egiptu i Arabii Saudyjskiej po Stany Zjednoczone.
Dane PARP i Izby POLMED. [6]

I tu pojawia się dwustronność, którą trzeba zobaczyć jasno. Z jednej strony Polska ma światu coś realnego do zaoferowania: zdolność wytwarzania wysokiej jakości wyrobów w przystępnej cenie, kulturę inżynierską, zaplecze produkcyjne i rosnący ekosystem startupów MedTech. Reforma MDR/IVDR, jeśli rzeczywiście obniży barierę kosztową i skróci ścieżkę certyfikacji, będzie działać na korzyść właśnie takiego profilu — drobnego, zwinnego, eksportowego producenta, dla którego dotychczasowy reżim był nieproporcjonalnie ciężki. Z drugiej strony świat ma czego nauczyć Polskę i Europę. Przyspieszone ścieżki dla wyrobów przełomowych są echem rozwiązań, które od lat funkcjonują u amerykańskiego regulatora i pozwalają szybciej dostarczać pacjentom technologie o wysokiej niezaspokojonej potrzebie. Międzynarodowe poleganie na wspólnych audytach w ramach MDSAP to import sprawdzonej praktyki, która ogranicza dublowanie kontroli. Piaskownice regulacyjne, dziś wpisywane do prawa o wyrobach, to z kolei narzędzie, które Polska zna z innego pola — z prac nad walidacją sztucznej inteligencji — i które może wnieść do europejskiej debaty jako własną kompetencję, a nie tylko przyjmować z zewnątrz.

Ta wymiana ma też wymiar politycznej dojrzałości. Polska może w toczących się negocjacjach nad ostatecznym kształtem rozporządzenia występować nie jako kraj proszący o ulgę, lecz jako głos branży eksportowej, która rozumie, gdzie rygor jest niezbędny dla bezpieczeństwa, a gdzie zamienił się w jałowy koszt. To jest rola, do której predestynuje nas właśnie skala polskiego eksportu — mówimy z pozycji kogoś, kto na nowych przepisach realnie traci albo zyskuje, a nie z pozycji obserwatora.

Tarcza dla obywatela, a nie dla biurokracji

Cała ta reforma ma sens tylko wtedy, gdy ani na moment nie traci z oczu tego, dla kogo istnieje. Wyrób medyczny nie jest produktem konsumenckim; gdy zawiedzie respirator albo test fałszywie uspokoi, płaci za to ludzkie ciało. Dlatego upraszczanie przepisów nie może oznaczać rozluźniania czujności. Tu z pomocą przychodzi rozróżnienie, które Fundacja Healthcare Poland traktuje jako fundament doktrynalny: sprawiedliwa kultura, Just Culture, czyli kultura uczenia się na błędach zamiast szukania winnych. System nadzoru po wprowadzeniu wyrobu na rynek — zgłaszanie incydentów, monitorowanie bezpieczeństwa, jawność danych w EUDAMED — działa najlepiej wtedy, gdy producent, szpital i regulator nie boją się raportować zdarzeń, lecz traktują każdy sygnał jako materiał do nauki.

Reguła brzegowaTarcza dla obywatela nie jest grubością muru, którym otoczymy rynek. Jest gęstością informacji zwrotnej, dzięki której wadliwy wyrób zostanie wykryty i wycofany, zanim skrzywdzi kolejnego pacjenta.

Reforma MDR/IVDR jest pod tym względem dobrze ustawiona: zachowuje rdzeń bezpieczeństwa i nadzoru, a redukuje to, co było rytuałem bez wartości dla pacjenta. Przeniesienie ciężaru z biurokracji przedrynkowej na inteligentny nadzór po wprowadzeniu do obrotu — z papieru składanego przed dopuszczeniem na rzeczywiste dane zbierane po dopuszczeniu — to jest właśnie ruch w stronę sprawiedliwej kultury. Obywatel zyskuje podwójnie: szybszy dostęp do bezpiecznych technologii i system, który szybciej wyłapuje rzeczywiste zagrożenia, zamiast tonąć w dokumentacji zagrożeń potencjalnych.

Język korzyści: kto i co realnie zyskuje

Rys. 6Pięć perspektyw — jedna reforma

Pacjent i obywatel

Dostęp

Wyroby, które groziły zniknięciem z rynku, zostają. Nowe technologie szybciej docierają do łóżka szpitalnego — przy nadzorze nad bezpieczeństwem wzmocnionym w wymiarze danych.

Szpitale i kadry

Przewidywalność dostaw

Monitorowanie niedoborów przez Europejską Agencję Leków i lista wyrobów krytycznych zmniejszają ryzyko, że w kluczowym momencie zabraknie sprzętu.

Regulator i płatnik

Proporcjonalny koszt

Koszt systemu odpowiada uzyskiwanemu bezpieczeństwu, a jawne dane ułatwiają racjonalne decyzje o refundacji i zakupach.

Biznes i inwestorzy

Przewidywalność terminów i kosztów

Bezterminowe certyfikaty, jaśniejsza klasyfikacja oprogramowania i jeden reżim dla wyrobów z komponentem sztucznej inteligencji.

Marka „Healthcare Poland”

Znak jakości w zdrowiu

Polska zwinność produkcyjna spotyka się ze sprzyjającą regulacją — eksport medyczny może rosnąć szybciej, niż rósł dotąd.

Opracowanie własne na podstawie zakresu projektu Komisji. [1] [2]

Spójrzmy na reformę oczami każdego, kogo dotyka. Pacjent i obywatel zyskują dostęp do wyrobów, które dotąd groziły zniknięciem z rynku, oraz szybszą drogę nowych technologii do łóżka szpitalnego — przy zachowanym, a w wymiarze danych nawet wzmocnionym, nadzorze nad bezpieczeństwem. Szpitale i kadry medyczne zyskują przewidywalność dostaw i, dzięki monitorowaniu niedoborów przez Europejską Agencję Leków oraz liście wyrobów krytycznych, mniejsze ryzyko, że w kluczowym momencie zabraknie sprzętu. Regulator i płatnik zyskują system, którego koszt jest proporcjonalny do uzyskiwanego bezpieczeństwa, oraz jawne dane, które ułatwiają racjonalne decyzje o refundacji i zakupach. Biznes i inwestorzy zyskują to, czego rynkowi brakowało najbardziej: przewidywalność terminów i kosztów, bezterminowe certyfikaty, jaśniejszą klasyfikację oprogramowania i jeden reżim dla wyrobów z komponentem sztucznej inteligencji. Wreszcie marka „Healthcare Poland” — rozumiana jako polski znak jakości w zdrowiu — zyskuje pole, na którym polska zwinność produkcyjna spotyka się ze sprzyjającą regulacją, a polski eksport medyczny może rosnąć szybciej, niż rósł dotąd.

To jest właśnie sens dźwigni, którą w serii „Nośność systemu ochrony zdrowia” nazywamy odpornością. Zdolność wytwarzania i certyfikowania bezpiecznych wyrobów w kraju i na potrzeby eksportu to nie kwestia prestiżu. To realna rezerwa nośności całego systemu: gdy łańcuchy dostaw się rwą, gdy rośnie napięcie geopolityczne, gdy pandemia albo kryzys uderza w dostępność sprzętu, kraj zdolny do własnej produkcji i szybkiej certyfikacji jest po prostu bezpieczniejszy. Reforma, która tę zdolność uwalnia, jest inwestycją w odporność, a nie tylko w konkurencyjność.

Jak Koalicja Polskich Wyrobów Medycznych odpowiada na ten moment

Fundacja Healthcare Poland prowadzi Koalicję Polskich Wyrobów Medycznych właśnie z myślą o tym typie producenta, który najmocniej odczuwa zarówno ciężar dotychczasowego reżimu, jak i szansę płynącą z jego reformy — o małej i średniej firmie z dobrym produktem i ograniczonym aparatem regulacyjnym. Model, który Koalicja proponuje, idzie ścieżką od certyfikacji, przez budowanie relacji, po sprzedaż: wsparcie w przygotowaniu dokumentacji zgodnej z MDR, IVDR i wymogami oznakowania CE, a tam, gdzie wyrób zawiera komponent algorytmiczny — również w zgodności z reżimem dotyczącym sztucznej inteligencji; następnie seria spotkań i konferencji z dyrektorami szpitali, podczas których wyrób spotyka realnego nabywcę; a w warstwie prawno-organizacyjnej możliwość budowania lekkich, kapitałowo zwinnych struktur, takich jak prosta spółka akcyjna, do prowadzenia sprzedaży urządzeń w Europie.

Rys. 7Pakietowanie zgodności — pięć wymiarów, jedna oferta dla szpitala
1MDR / IVDRCertyfikacja wyrobu i oznakowanie CE — fundament wejścia na rynek Unii.
2Zgodność z reżimem AITam, gdzie wyrób zawiera komponent algorytmiczny — po reformie w jednym reżimie z MDR.
3Certyfikacja środowiskowaZrównoważony rozwój jako kryterium w zamówieniach publicznych.
4Zakupy oparte na wartościGotowość do rozmowy o efekcie zdrowotnym, nie tylko o cenie jednostkowej.
5CyberbezpieczeństwoOdporność na zagrożenia cyfrowe w rozumieniu wymogów dla podmiotów ochrony zdrowia.
=przewaga cenowaKomplet w jednym pakiecie zdejmuje z nabywcy ryzyko i koszt sprawdzania każdego wymiaru osobno.
Model Koalicji Polskich Wyrobów Medycznych — opracowanie Fundacji Healthcare Poland.

Sednem przewagi, którą Koalicja chce dać polskim producentom, jest pakietowanie zgodności. W nowym krajobrazie regulacyjnym wyrób nie konkuruje już samą ceną i parametrem technicznym. Konkuruje wiązką spełnionych wymogów: certyfikacją według MDR lub IVDR, zgodnością z Aktem o sztucznej inteligencji tam, gdzie to dotyczy, certyfikacją środowiskową w duchu zrównoważonego rozwoju, gotowością do zakupów opartych na wartości oraz odpornością na zagrożenia cyfrowe w rozumieniu wymogów cyberbezpieczeństwa. Producent, który przedstawia szpitalowi ten komplet jako jeden spójny pakiet, ma przewagę nie tylko jakościową, ale i cenową — bo zdejmuje z nabywcy ryzyko i koszt sprawdzania każdego z tych wymiarów osobno. Reforma MDR/IVDR, upraszczając certyfikację i scalając reżim AI, ten pakiet czyni łatwiejszym do złożenia. Rolą Koalicji jest pomóc polskim firmom złożyć go jako pierwszym — zanim zrobi to konkurencja z innych rynków.

Ten moment jest realnie policzony w kalendarzu. W dniach 17–18 czerwca 2026 roku, a więc w najbliższych dniach, odbędzie się w Polsce II Kongres Technologii i Wyrobów Medycznych — wydarzenie, które zbiera producentów, regulatora i instytucje publiczne dokładnie wokół pytania, jak polski przemysł ma się odnaleźć w zmieniającym się prawie.[5] To jest naturalna scena dla głosu Koalicji i dla pokazania, że reforma europejska nie jest abstrakcją, lecz konkretną dźwignią, którą polskie firmy mogą uchwycić już teraz.

Pomiar, decyzja, wdrożenie, rozliczenie

Każdą reformę w serii „Nośność” sprawdzamy tą samą ramą: czy mierzy, czy decyduje na podstawie pomiaru, czy wdraża i czy się rozlicza. Reforma MDR/IVDR wypada w tym teście dobrze, choć nie bezwarunkowo. Pomiar był rzetelny — Komisja oparła projekt na celowej ewaluacji, która zmierzyła liczbę jednostek notyfikowanych, długość kolejek, skalę wycofań wyrobów sierocych i koszty ponoszone przez małe i średnie przedsiębiorstwa. Decyzja wynika z tego pomiaru, a nie z ideologii: tam, gdzie dane pokazały wąskie gardło, projekt je rozluźnia; tam, gdzie pokazały realne ryzyko, zostawia rygor. Wdrożenie jest rozłożone i ostrożne — wielka rewizja przejdzie przez pełną procedurę legislacyjną, ale szybsze elementy, jak terminy dla jednostek notyfikowanych i obowiązkowy EUDAMED, wchodzą wcześniej, dając systemowi czas na adaptację. Rozliczenie wreszcie jest wbudowane w samą konstrukcję: jawność danych w EUDAMED, publiczne raportowanie czasu i kosztów jednostek notyfikowanych oraz lista wyrobów krytycznych prowadzona przez Europejską Agencję Leków sprawiają, że za kilka lat będzie można sprawdzić, czy obiecane 3,3 miliarda euro oszczędności rzeczywiście się zmaterializowały, a kolejki skróciły.

Rys. 8Test nośności: cztery kryteria, jedna ocena warunkowa

Pomiar

Rzetelny

Celowa ewaluacja policzyła jednostki notyfikowane, kolejki, wycofania wyrobów sierocych i koszty MŚP.

Decyzja

Oparta na danych

Rozluźnienie tam, gdzie było wąskie gardło; utrzymany rygor tam, gdzie ryzyko jest realne.

Wdrożenie

Rozłożone

Wielka rewizja przez pełną procedurę, szybsze elementy — terminy JN i EUDAMED — wcześniej.

Rozliczenie

Wbudowane

Jawność EUDAMED, publiczne raportowanie czasu i kosztów, lista wyrobów krytycznych EMA. Za kilka lat da się sprawdzić, czy 3,3 mld € i krótsze kolejki są faktem.

Warunek

Polityka

Ostateczny tekst zależy od negocjacji Parlamentu i Rady. Ryzyko rozmycia w obie strony jest realne.

Rama oceny stosowana w cyklu „Nośność systemu ochrony zdrowia”.

Warunkowość tej oceny bierze się z polityki. Ostateczny kształt rozporządzenia zależy od negocjacji między Parlamentem a Radą, a w tych negocjacjach ścierają się interesy producentów, jednostek notyfikowanych i organizacji pacjenckich. Istnieje realne ryzyko, że pod presją tekst zostanie rozmyty w jedną albo w drugą stronę — albo nadmiernie złagodzony kosztem bezpieczeństwa, albo obwarowany na powrót wyjątkami, które przywrócą starą biurokrację tylnymi drzwiami. Dlatego rola głosów eksperckich i branżowych, w tym polskich, jest teraz nie ozdobą, lecz warunkiem jakości. Należyta staranność i kwestionowanie założeń to nie hamulec reformy. To proces, który nadaje jej wartość — bo tylko reforma przepuszczona przez rzetelną krytykę utrzyma równowagę między dostępnością a bezpieczeństwem, której pacjent ma prawo oczekiwać.

Okno, które się nie powtórzy

Europa rzadko otwiera swoje fundamentalne regulacje. MDR i IVDR były pisane przez lata i miały obowiązywać przez dekady; to, że Komisja zdecydowała się je skorygować zaledwie kilka lat po wejściu w życie, jest wydarzeniem wyjątkowym i samo w sobie pouczającym — pokazuje, że nawet najlepiej pomyślane prawo wymaga sprzężenia zwrotnego z rzeczywistością. Dla Polski to okno jest podwójnie cenne. Jako kraj o silnym, eksportowym przemyśle wyrobów medycznych mamy realny interes w tym, by nowy reżim był lżejszy tam, gdzie ciężar był jałowy, i twardy tam, gdzie chroni pacjenta. Jako kraj budujący kompetencje w walidacji innowacji, piaskownicach regulacyjnych i zdrowiu transgranicznym mamy też co wnieść do europejskiej debaty — nie jako petent, lecz jako współautor rozwiązań.

Tarcza, która zrobiła się za ciężka, nie musi zostać porzucona. Może zostać przekuta na nowo — tak, by chroniła obywatela, nie przygniatając tych, którzy tę ochronę wytwarzają. To jest dokładnie ten rodzaj pracy, do którego Fundacja Healthcare Poland została powołana: pomiar zamiast przeczucia, decyzja zamiast inercji, wdrożenie zamiast deklaracji i rozliczenie zamiast obietnicy. Najbliższe miesiące pokażą, czy Europa — i Polska w jej środku — tę pracę wykona.

Przypisy i źródła

  1. Komisja Europejska, Simpler and more effective rules for medical devices — Commission proposal for a targeted revision of the medical devices regulations (strona „New Regulations”, Public Health) — zawiera projekt COM(2025) 1023 final z 16 grudnia 2025 r., komunikat prasowy IP/25/3077, dokument pytań i odpowiedzi QANDA/25/3078, decyzję o funkcjonalności EUDAMED 2025/2371 oraz informację o konferencji wysokiego szczebla 16 marca 2026 r. health.ec.europa.eu/medical-devices-sector/new-regulations_en (dostęp: 8 czerwca 2026 r.).
  2. Komisja Europejska, Commission proposes new measures to improve health and the healthcare sector, komunikat z 16 grudnia 2025 r. — uproszczenie zasad dla wyrobów medycznych, wzmocniona rola Europejskiej Agencji Leków w monitorowaniu niedoborów i prowadzeniu listy wyrobów krytycznych, pakiet wraz z Aktem o biotechnologii i planem „Safe Hearts”. commission.europa.eu — komunikat z 16.12.2025 (dostęp: 8 czerwca 2026 r.).
  3. MedTech Dive (Elise Reuter), EU proposal would simplify Medical Device Regulation, 19 grudnia 2025 r. — szacunek oszczędności około 3,3 mld euro rocznie (za IP/25/3077), ograniczenie zakresu Aktu o AI dla wyrobów medycznych, przepisy dla wyrobów sierocych i przełomowych, 51 jednostek notyfikowanych wyznaczonych na październik 2025 r., wypowiedź dyrektora generalnego MedTech Europe Olivera Bisazzy, przedłużenie okresów przejściowych do 2027/2028 r. medtechdive.com — EU proposal simplify MDR (dostęp: 8 czerwca 2026 r.).
  4. Arnold & Porter (Fabien Roy i in.), The EU Medical Device Shake-Up: What International Companies Should Prepare For, 3 lutego 2026 r. — szczegółowy przegląd propozycji (ścieżki dla wyrobów przełomowych i sierocych, równoważność, bezterminowe certyfikaty, reklasyfikacja oprogramowania, ład jednostek notyfikowanych, piaskownice, międzynarodowe poleganie, AI); projekt rozporządzenia wykonawczego dla jednostek notyfikowanych z 12 grudnia 2025 r. z maksymalnymi terminami 30/120/90/15 dni; obowiązkowy EUDAMED od 28 maja 2026 r.; okres zgłaszania uwag 7 stycznia – 5 marca 2026 r. arnoldporter.com — The EU Medical Device Shake-Up (dostęp: 8 czerwca 2026 r.).
  5. Technomed — Organizacja Pracodawców Przemysłu Medycznego (OPPM), Komisja Europejska opublikowała propozycję rewizji MDR i IVDR — rozpoczął się kluczowy etap prac legislacyjnych, 17 grudnia 2025 r. — polska perspektywa branżowa, kluczowe elementy projektu, stanowisko MedTech Europe, wejście w życie 20 dni po publikacji i stosowanie po 6 miesiącach, inicjatywa MedTech Polska; w aktualnościach serwisu zapowiedź II Kongresu Technologii i Wyrobów Medycznych w dniach 17–18 czerwca 2026 r. technomed.org.pl — propozycja rewizji MDR i IVDR (dostęp: 8 czerwca 2026 r.).
  6. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), Raport PARP: sprzęt medyczny polskim hitem eksportowym — dane o eksporcie polskiego sprzętu medycznego (ponad 2,4 mld euro w 2019 r., ponadstukrotny wzrost od początku przemian), struktura branży oparta na MŚP, wypowiedzi Izby POLMED, przykłady firm o zasięgu globalnym (Balton, HTL-Strefa, Echo-Son, Medicalgorithmics). parp.gov.pl — sprzęt medyczny polskim hitem eksportowym (dostęp: 8 czerwca 2026 r.).