Epistoła · Moduł onkologiczny Tarczy Zdrowotnej Państwa
Epistoła o czasie chorego
List o onkologii jako próbie wysiłkowej państwa
„Przewlekłe oczekiwanie sprawia sercu ból, lecz życzenie spełnione jest drzewem życia.”
„Hope deferred maketh the heart sick: but when the desire cometh, it is a tree of life.”
PRZ 13,12
PozdrowienieDo czterech adresatów naraz
Do tych, którzy czekają — na wynik, na termin, na kwalifikację, na pierwszą dawkę leku.
Do tych, którzy leczą — lekarzy, pielęgniarek, koordynatorów, patomorfologów, radiologów, farmaceutów szpitalnych i ludzi administracji, bez których żadna ścieżka leczenia nie istnieje.
Do tych, którzy decydują — w ministerstwie, w Narodowym Funduszu Zdrowia, w parlamencie, w samorządach i w zarządach szpitali.
I do tych wszystkich, którzy w Polsce kiedykolwiek wpłacili pieniądze na leczenie obcego człowieka, bo uznali, że jego los nie jest im obojętny.
Piszę do Was razem, ponieważ sprawa, o której chcę napisać, nie należy do żadnej z tych grup osobno. Należy do wszystkich naraz i dlatego tak łatwo ginie pomiędzy nimi. Pacjent widzi kolejkę, ale nie widzi budżetu. Lekarz widzi budżet, który mu nie pozwala, ale nie ma wpływu na jego konstrukcję. Decydent widzi konstrukcję, ale rzadko widzi twarz człowieka, który czeka. Obywatel widzi twarz na stronie zbiórki, ale nie widzi mechanizmu, który ją tam umieścił. Każdy ogląda fragment. Ten list jest próbą złożenia fragmentów w jedną całość.
Wybrałem formę listu, a nie raportu, z rozmysłem. Raport opisuje system z zewnątrz, w trzeciej osobie, jako obiekt. List zakłada, że po drugiej stronie są ludzie, którzy mogą coś zrozumieć, coś postanowić i coś zmienić. W sprawach, w których stawką jest czas chorego człowieka, trzecia osoba jest zbyt wygodna.
ICzas jako parametr kliniczny
Zacznę od rzeczy, która dla każdego onkologa jest oczywista, a dla systemu finansowego — wcale nie.
W większości dziedzin medycyny czas oczekiwania jest parametrem jakości obsługi. Wydłużenie kolejki do poradni o kilka tygodni jest uciążliwe, bywa bolesne, ale zwykle nie zmienia samej choroby. W onkologii jest inaczej. Czas jest tu parametrem klinicznym. Tygodnie, które upływają między podejrzeniem a rozpoznaniem, między rozpoznaniem a decyzją konsylium, między decyzją a pierwszym cyklem leczenia, mogą zmienić stadium zaawansowania, zakres zabiegu, intensywność terapii i rokowanie. Nie zawsze, nie w każdym nowotworze, nie w tym samym stopniu — medycyna nie zna tu prostych reguł i nie wolno ich wymyślać. Ale kierunek jest jednoznaczny: w tej chorobie czas nie jest neutralny.
Z tej jednej obserwacji wynika wszystko, co napiszę dalej. Jeżeli czas jest parametrem klinicznym, to każdy mechanizm, który przesuwa pacjenta w czasie — kolejka, limit, odroczenie kwalifikacji, przeniesienie leczenia na kolejny okres rozliczeniowy — jest w istocie decyzją kliniczną, nawet jeśli podejmuje się ją w dziale finansowym i nazywa decyzją budżetową. System, który tego nie rozpoznaje, podejmuje decyzje medyczne, nie wiedząc, że je podejmuje.
Kardiolog, który chce poznać rzeczywistą wydolność serca, nie poprzestaje na badaniu w spoczynku. Zleca próbę wysiłkową, bo dopiero pod obciążeniem widać rezerwę, której brakuje, i miejsce, w którym układ zaczyna zawodzić. Państwo ma swoją próbę wysiłkową i jest nią właśnie onkologia. W jednej ścieżce leczenia muszą zadziałać jednocześnie wszystkie elementy, które Tarcza Zdrowotna Państwa mierzy osobno: dostęp do diagnostyki i przepustowość, kadry i zdolność operacyjna, jakość i bezpieczeństwo kliniczne, odporność infrastruktury technicznej i informacyjnej, bezpieczeństwo lekowe. Jeżeli któryś z tych elementów zawiedzie, pacjent onkologiczny odczuje to pierwszy i najdotkliwiej.
Dlatego twierdzę, że odporność systemu ochrony zdrowia mierzy się nie jego średnią sprawnością, lecz tym, co dzieje się z pacjentem w miejscu, w którym system jest napięty najbardziej. Średnia mówi o systemie w spoczynku. Ścieżka onkologiczna mówi o systemie pod obciążeniem.
Średnia mówi o systemie w spoczynku. Ścieżka onkologiczna mówi o systemie pod obciążeniem.
IICo widać w roku 2026
Uczciwość wymaga, by zanim cokolwiek ocenię, opisać to, co da się ustalić — i zaznaczyć, skąd to wiemy i czego nie wiemy. Obraz tego roku nie jest jednobarwny. Właśnie dlatego jest pouczający.
W lutym Onkofundacja Alivia opublikowała raport „Potrzeby i doświadczenia pacjentów onkologicznych 2026”. Co trzeci ankietowany pacjent czekał na diagnozę dłużej niż trzy miesiące, co piąty — dłużej niż sześć. Tylko co czwarty otrzymał rozpoznanie we wczesnym stadium choroby. Co czwarty czekał na rozpoczęcie leczenia dłużej niż trzy miesiące od diagnozy. Wsparcie koordynatora opieki onkologicznej zadeklarowało 62 procent badanych. Jednocześnie 80 procent oceniło sam proces leczenia pozytywnie.2
1/3
1/5
1/4
1/4
62%
80%
Autorzy zastrzegają, że badanie objęło pacjentów z otoczenia fundacji i nie jest reprezentatywne dla całej populacji chorych w Polsce, ale ujawnia problemy powtarzalne. To zastrzeżenie trzeba szanować. Nie jest to pomiar systemu. Jest to sygnał z jego wnętrza — i uderzające jest w nim właśnie zestawienie: ludzie dobrze oceniają leczenie, gdy już do niego dotrą, a źle — drogę, która do niego prowadzi.
Gdy pacjent już do niego dotrze — oceniane dobrze.
Diagnoza, kwalifikacja, termin — oceniana źle.
W maju onkolodzy ze Świętokrzyskiego Centrum Onkologii zwrócili uwagę na zjawisko, które każdy system profilaktyki powinien traktować jako sygnał ostrzegawczy. Liczba wykonywanych badań przesiewowych w regionie rośnie, a wielu pacjentów nadal trafia do onkologa w zaawansowanym stadium choroby. Więcej badań nie przełożyło się automatycznie na wcześniejsze rozpoznania.3 To obserwacja lokalna, ale jej sens jest ogólny: aktywność nie jest tym samym co skutek.
Aktywność ≠ skutek. Rosnąca liczba badań przesiewowych nie oznacza automatycznie wcześniejszych rozpoznań.
Latem uwagę opinii publicznej skupiła sytuacja w Centralnym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Media informowały o wstrzymaniu przyjęć nowych pacjentów do części programów lekowych, w tym onkologicznych, z powodu braku możliwości ich sfinansowania; opisywano przypadek pacjentki, której wskazano jako realny termin rozpoczęcia terapii pierwszy kwartał 2027 roku. Szpital zaprzeczył, że kwalifikacje zostały wstrzymane. Wyjaśnił, że programy lekowe są świadczeniami limitowanymi, a po wyczerpaniu środków ośmiu pacjentów poinformowano o przewidywanym czasie oczekiwania i o placówkach, w których leczenie można rozpocząć wcześniej; trzech z nich podjęło leczenie gdzie indziej, pięciu rozpoczęło terapię na miejscu. Oddział wojewódzki NFZ interweniował w indywidualnych sprawach, kierując pacjentów do ośrodków bez kolejki, a Fundusz przeznaczył 40,9 mln zł z rezerwy ogólnej na pokrycie nadwykonań w programach lekowych i świadczeniach pediatrycznych. W wyjaśnieniach pojawiły się dwie okoliczności systemowe: duży napływ pacjentów z innych województw do wyspecjalizowanych ośrodków łódzkich oraz szybkie tempo zmian refundacyjnych — w 2026 roku do refundacji weszły 33 nowe cząsteczko-wskazania w onkologii. Media sygnalizowały podobne napięcia także w innych regionach.4
Wstrzymanie przyjęć do części programów lekowych, w tym onkologicznych; pacjentka z terminem rozpoczęcia terapii w I kwartale 2027 r.
Kwalifikacje nie zostały wstrzymane; programy lekowe są świadczeniami limitowanymi; pacjentów poinformowano o czasie oczekiwania i alternatywach.
8
3
5
40,9 mln zł
33
„Rzeczpospolita”, opisując te zjawiska, przypomniała, że już jesienią 2025 roku przedstawiciele samorządu lekarskiego ostrzegali, iż problemy z płynnością finansową skłaniają szpitale do przesuwania części pacjentów onkologicznych na kolejny rok. Z hematologii dochodzą głosy o skali problemu kadrowego: prezes Fundacji Carita, cytowany przez ten sam dziennik, wskazywał, że w Polsce pracuje około 600 hematologów na około 120 tysięcy pacjentów, a oczekiwanie na świadczenia liczy się w tej dziedzinie w miesiącach, a bywa, że w latach.5
~600
~120 tys.
~200
A jednocześnie — i to jest druga, równie prawdziwa strona tego samego obrazu — państwo buduje instrumenty. Od 2019 roku Polska ma ustawowo zakotwiczoną Narodową Strategię Onkologiczną. Od 2023 roku — ustawę o Krajowej Sieci Onkologicznej. 11 sierpnia 2026 roku weszła w życie jej nowelizacja, uchwalona 3 lipca i poparta we wspólnym stanowisku przez czołowe towarzystwa onkologiczne. Wprowadza elektroniczną kartę diagnostyki i leczenia onkologicznego, która od 1 stycznia 2027 roku całkowicie zastąpi wersję papierową i zostanie powiązana z rozliczaniem świadczeń. Porządkuje rolę koordynatora opieki onkologicznej, organizację zespołów wielodyscyplinarnych, wskaźniki jakości i ich wartości docelowe, a weryfikację jakości powierza NFZ. Sieć obejmuje dziś ponad trzysta wyspecjalizowanych ośrodków i kilka tysięcy ośrodków współpracujących.6
- 26 kwietnia 2019Ustawa o Narodowej Strategii Onkologicznej
- 9 marca 2023Ustawa o Krajowej Sieci Onkologicznej
- 3 lipca 2026Uchwalenie nowelizacji — poparcie we wspólnym stanowisku PTO, PTOK, PTChO i PTRO
- 11 sierpnia 2026Wejście w życie: e-karta DiLO, rola koordynatora, zespoły wielodyscyplinarne, wskaźniki jakości weryfikowane przez NFZ
- 1 stycznia 2027E-karta całkowicie zastępuje wersję papierową i zostaje powiązana z rozliczaniem świadczeń
301
3 573
Z tego zestawienia wynika wniosek, który formułuję ostrożnie, ale wyraźnie. W polskiej onkologii w roku 2026 równocześnie prawdziwe są dwie rzeczy. System buduje narzędzia pomiaru i koordynacji, których wcześniej nie miał, i robi to w porozumieniu ze środowiskiem medycznym. I system zawiera mechanizmy, w których kalendarz finansowy wchodzi w konflikt z zegarem klinicznym. Pierwsza rzecz jest powodem do nadziei. Druga — powodem, dla którego piszę ten list.
System buduje narzędzia pomiaru i koordynacji — w porozumieniu ze środowiskiem medycznym.
Kalendarz finansowy wchodzi w konflikt z zegarem klinicznym.
IIIMechanizm, w którym nie ma złoczyńcy
Przypadek łódzki warto przeczytać uważnie, bo jest w nim coś, co odróżnia problemy systemowe od problemów ludzkich. Nie ma w nim złoczyńcy.
Szpital działa w granicach umowy i — według własnych wyjaśnień — informuje pacjentów o wyczerpaniu limitu, wskazując im inne ośrodki. Fundusz nie może zaciągać zobowiązań ponad swój plan finansowy i interweniuje w granicach możliwości, sięgając po rezerwę. Minister wprowadza do refundacji nowe, skuteczniejsze terapie, o które pacjenci i lekarze zabiegali latami. Pacjenci z innych regionów wybierają ośrodki, którym ufają, bo mają do tego prawo. Każdy z tych kroków jest z osobna racjonalny, zgodny z prawem i obroniony dobrymi intencjami.
A jednak na końcu tego łańcucha stoi człowiek, któremu mówi się, że jego leczenie może rozpocząć się później, niż wymagałaby tego choroba, albo że powinien poszukać go gdzie indziej. Gdy wszyscy działają zgodnie z przepisami, a pacjent i tak czeka, problem nie leży w ludziach. Leży w konstrukcji.
Tę konstrukcję da się opisać w kilku zdaniach, i warto to zrobić bez emocji, bo emocje w tym miejscu zaciemniają zamiast wyjaśniać.
Świadczenia limitowane planuje się w rocznym cyklu budżetowym. Zapotrzebowanie na nie rośnie szybciej niż plan — ponieważ przybywa zachorowań w starzejącym się społeczeństwie, ponieważ wydłuża się przeżycie i leczenie trwa dłużej, ponieważ refundowane są nowe terapie, ponieważ pacjenci przemieszczają się między regionami w stronę ośrodków o najlepszej renomie. Gdy plan się wyczerpuje, różnica między potrzebą a finansowaniem nie znika. Zostaje przeniesiona tam, gdzie jest najmniej widoczna: w czas pacjenta, w zasoby własne szpitala, który finansuje leczenie przed rozliczeniem i traci płynność, albo do innej placówki, która za chwilę znajdzie się w tej samej sytuacji.
Czas chorego staje się buforem, który amortyzuje niedopasowanie budżetu do epidemiologii.
W większości dziedzin taki bufor jest kosztowny, ale znośny. W onkologii nie jest neutralny, ponieważ — jak napisałem na początku — czas zmienia samą chorobę. Z tego wynika zasada, którą proponuję jako fundament całego modułu onkologicznego: reguła, że budżet musi się domknąć, jest w finansach publicznych nienaruszalna i nie zamierzam jej podważać, ale w onkologii wymaga uzupełnienia o drugą regułę, równie twardą. Rozpoczęte lub zakwalifikowane leczenie onkologiczne nie może być zmienną dostosowawczą planu finansowego. Budżet musi się domknąć — ale nie na czasie chorego.
Rozpoczęte lub zakwalifikowane leczenie onkologiczne nie może być zmienną dostosowawczą planu finansowego. Budżet musi się domknąć — ale nie na czasie chorego.
To nie jest postulat nieodpowiedzialności finansowej. To jest postulat przeniesienia ryzyka tam, gdzie da się nim zarządzać. Płatnik publiczny może zarządzać ryzykiem finansowym przez rezerwy, prognozy i korekty planu. Pacjent nie może zarządzać ryzykiem progresji choroby. Konstrukcja, która przerzuca ryzyko z podmiotu, który umie je unieść, na człowieka, który nie umie, jest nieproporcjonalna — nawet jeśli każdy jej element jest legalny.
rezerwy · prognozy · korekty planu
progresja choroby nie ma instrumentu zarządzania
IVDo tych, którzy czekają
Do Was piszę najpierw, bo to Wasz czas jest przedmiotem tego listu.
Wiem, że żadne zdanie nie skraca oczekiwania i nie zamierzam udawać, że list może to zrobić. Mogę natomiast nazwać rzecz, która w publicznej rozmowie o onkologii zbyt często ginie: oczekiwanie ma dwie warstwy. Pierwsza to czas choroby — obiektywny, mierzalny, kliniczny. Druga to czas niepewności — ten, w którym człowiek nie wie, na co czeka, jak długo będzie czekał i dlaczego. Pierwszej warstwy system nie zawsze może skrócić. Drugą może zlikwidować niemal zawsze, i to bez dodatkowych pieniędzy.
Księga Przysłów ujmuje to zdaniem, które ma trzy tysiące lat i brzmi, jakby napisano je w poczekalni: przewlekłe oczekiwanie sprawia sercu ból. Nie choroba — oczekiwanie. Autor tego wersetu wiedział, że człowiek zniesie wiele, jeżeli rozumie, co się z nim dzieje. Najtrudniej znieść niewiadomą.
Dlatego jednym z parametrów, które zaproponuję niżej, jest przejrzystość ścieżki dla pacjenta: czy człowiek ma przypisanego koordynatora, czy zna przewidywany termin następnego etapu, czy wie, do kogo zadzwonić, gdy termin przesunie się bez wyjaśnienia. To są rzeczy, które nie wymagają nowych leków ani nowych aparatów. Wymagają decyzji, że informacja jest częścią leczenia, a nie uprzejmością.
Macie też prawo wiedzieć coś jeszcze: że wyczerpanie limitu w jednym szpitalu nie jest wyrokiem. Można poprosić o pisemną informację o przyczynie odmowy lub odroczenia, można zwrócić się do oddziału wojewódzkiego NFZ o wskazanie placówek, w których leczenie da się rozpocząć wcześniej, i można poprosić lekarza o przekazanie dokumentacji do innego ośrodka. Tak właśnie postąpiono w części przypadków opisanych latem. System, który tego nie mówi wprost, przerzuca na chorego obowiązek odkrywania własnych praw w chwili, gdy ma on najmniej sił, by to robić.
- Poprosić o pisemną informację o przyczynie odmowy lub odroczenia.
- Zwrócić się do oddziału wojewódzkiego NFZ o wskazanie placówek, w których leczenie da się rozpocząć wcześniej.
- Poprosić lekarza o przekazanie dokumentacji do innego ośrodka.
I jeszcze jedno, może najważniejsze. Nie jesteście pozycją w planie finansowym. Jeżeli ktokolwiek w systemie — w dobrej wierze, pod presją przepisów — traktuje Was w ten sposób, to jest to błąd konstrukcji, a nie Wasza wina i nie Wasz obowiązek, by go znosić w milczeniu. Pytanie o termin, o przyczynę, o alternatywę nie jest roszczeniowością. Jest udziałem w leczeniu.
Nie jesteście pozycją w planie finansowym. Pytanie o termin, o przyczynę, o alternatywę nie jest roszczeniowością. Jest udziałem w leczeniu.
VDo tych, którzy leczą
Do Was piszę z wdzięcznością, która nie jest formułą grzecznościową.
W wielu ośrodkach onkologicznych są ludzie, którzy robią więcej, niż wymaga od nich umowa. Koordynatorka, która dzwoni do pacjenta, zanim ten zdąży się zaniepokoić, że termin minął. Lekarz, który po dyżurze szuka dla chorego miejsca w innym ośrodku, bo w swoim wyczerpał limit. Patomorfolog, który przesuwa własny grafik, żeby wynik nie czekał kolejnego tygodnia. Farmaceuta szpitalny, który godzinami uzgadnia dostawę leku, którego zabrakło. Oni nie czekają, aż system zostanie naprawiony. Żyją wartościami, o których ten list mówi, już dziś, w systemie, jaki jest. Tradycja nazywa takich ludzi sprawiedliwymi — nie dlatego, że są bezbłędni, lecz dlatego, że w warunkach niedoskonałych wybierają to, co słuszne, zamiast tego, co wygodne.
Ale system nie może opierać się na heroizmie. To jest pierwsza rzecz, którą chcę Wam powiedzieć. Heroizm jest zasobem nieodnawialnym. Człowiek, który przez lata łata braki systemu własnym czasem i zdrowiem, w pewnym momencie odchodzi — z zawodu, z publicznego szpitala, z kraju. Liczba hematologów w stosunku do liczby pacjentów nie jest statystyką kadrową. Jest miarą tego, ile heroizmu system codziennie zużywa, nie odnawiając go.
Heroizm jest zasobem nieodnawialnym. System nie może się na nim opierać.
Dlatego zmęczenie zespołów powinno być raportowane nie jako problem kadrowy, lecz jako ryzyko kliniczne. Przemęczony zespół to wyższe ryzyko błędu, dłuższy czas reakcji i mniejsza zdolność do zauważenia tego, co nietypowe. W lotnictwie cywilnym czas pracy załogi jest parametrem bezpieczeństwa, nie przywilejem pracowniczym. W onkologii powinien być traktowany tak samo.
Druga rzecz dotyczy prawdy. Szpital, który otwarcie mówi pacjentowi, że limit się wyczerpał, i wskazuje, gdzie można podjąć leczenie wcześniej, robi dokładnie to, czego wymaga przejrzystość. Jeżeli spotyka go za to wyłącznie publiczne napiętnowanie, następna placówka wyciągnie wniosek racjonalny i fatalny zarazem: że bezpieczniej jest nie mówić. Przeciągnąć kwalifikację. Nie wyznaczać terminu. Pozwolić, by pacjent sam się zniechęcił albo sam znalazł inną drogę. Taki szpital będzie wyglądał lepiej w mediach i gorzej służył chorym.
Najniebezpieczniejsze systemy to nie te, w których ludzie popełniają błędy, lecz te, w których uczą się je ukrywać. Dotyczy to także niedoborów finansowych. Niedobór zgłoszony jest problemem do rozwiązania. Niedobór ukryty staje się krzywdą, której nikt nie widzi, i dlatego nikt jej nie naprawia.
problem do rozwiązania
krzywda, której nikt nie widzi — i nikt nie naprawia
Kultura odpowiedzialności, o której piszę w innych tekstach tego cyklu, rozróżnia błąd uczciwy, zachowanie ryzykowne, zaniedbanie i działanie umyślne — i każdemu z nich przypisuje inną odpowiedź. W onkologii to rozróżnienie ma szczególną wagę, bo presja czasu i zasobów sprawia, że błędy uczciwe i zachowania ryzykowne zdarzają się częściej niż gdzie indziej. Zespół, który wie, że zgłoszenie opóźnienia albo zdarzenia niepożądanego spotka się z analizą, a nie z polowaniem na winnego, zgłasza więcej. A system, który wie więcej, może naprawić więcej. To nie jest łagodność. To jest warunek bezpieczeństwa.
VIDo tych, którzy decydują
Do Was piszę najdłużej, bo w Waszych rękach są narzędzia, które mogą zmienić konstrukcję, a nie tylko łagodzić jej skutki.
Zacznę od tego, co uważam za zasadę ramową. Tarcza Zdrowotna Państwa opiera się na pięciu obszarach operacyjnych — dostępie i przepustowości, kadrach i zdolności operacyjnej, jakości i bezpieczeństwie klinicznym, odporności technicznej oraz bezpieczeństwie lekowym — i na trzynastu wskaźnikach kluczowych. Trzynasty z nich, „Domknięcie pętli”, stoi ponad pozostałymi i mierzy zdolność systemu do uczenia się w pięciu taktach: pomiar, wyjaśnienie, decyzja, wdrożenie, rozliczenie.
Onkologia nie wymaga szóstego obszaru ani czternastego wskaźnika. Wymaga przekroju. Moduł onkologiczny nie zmienia architektury Tarczy. Działa jak soczewka, która pokazuje te same obszary w miejscu największego obciążenia. Jeżeli Tarcza zda próbę onkologiczną, zda większość pozostałych. Jeżeli jej nie zda, średnie wyniki z innych dziedzin nie będą miały wielkiego znaczenia — bo państwo, które zawodzi tam, gdzie stawka jest najwyższa, nie jest odporne, tylko sprawne w warunkach spokoju.
Poniżej przedstawiam dziesięć parametrów modułu onkologicznego. Każdy opisuję w ten sam sposób: co mierzy, jak go mierzyć, do którego obszaru Tarczy należy i jaka decyzja powinna zapaść po przekroczeniu progu. Wartości progowe są propozycjami do uzgodnienia z towarzystwami naukowymi, organizacjami pacjentów i płatnikiem, nie rozstrzygnięciami. Nie twierdzę, że znam właściwe liczby. Twierdzę, że właściwe pytania da się zadać już teraz.
Czas od podejrzenia do rozpoznania
Obszar: dostęp i przepustowośćMierzy liczbę dni od wystawienia karty diagnostyki i leczenia onkologicznego do rozpoznania potwierdzonego badaniem histopatologicznym. Raportowany jako mediana i 90. percentyl, osobno dla każdego województwa i dla głównych grup nowotworów.
Dlaczego percentyl, a nie średnia? Ponieważ średnia ukrywa dokładnie tych pacjentów, o których system powinien martwić się najbardziej. Jeżeli dziewięciu chorych otrzymuje rozpoznanie w trzy tygodnie, a dziesiąty w pół roku, średnia wygląda przyzwoicie. Dziesiąty pacjent nie żyje jednak w średniej. 90. percentyl mówi, jak długo czeka ten, komu system służy najgorzej, i to on jest właściwą miarą odporności.
Źródłem danych może stać się elektroniczna karta onkologiczna, pod warunkiem że będzie wypełniana kompletnie. Dlatego razem z samym wskaźnikiem powinna być raportowana kompletność danych e-karty. Wskaźnik liczony z niekompletnych danych jest gorszy niż brak wskaźnika, bo daje fałszywe poczucie wiedzy.
Ciągłość terapii niezależna od kalendarza budżetowego
Obszar: bezpieczeństwo lekowe · wartość docelowa: zeroMierzy odsetek pacjentów zakwalifikowanych do leczenia onkologicznego, w tym do programów lekowych, u których rozpoczęcie lub kontynuacja terapii zostały odroczone z przyczyn finansowych. Wartość docelowa: zero.
To jest parametr, który najbardziej bezpośrednio odpowiada na mechanizm opisany wyżej, i dlatego proponuję, by był obudowany mechanizmem, a nie tylko pomiarem. Każdy przypadek odroczenia z przyczyn finansowych powinien być zgłaszany płatnikowi w krótkim, z góry określonym terminie. Zgłoszenie nie powinno uruchamiać doraźnej interwencji, zależnej od tego, czy sprawa trafiła do mediów, lecz z góry zdefiniowany mechanizm finansowania nadwykonań w onkologii — na przykład wydzieloną rezerwę celową, uruchamianą automatycznie po przekroczeniu określonego poziomu realizacji umowy. Rezerwa przeznaczona latem na pokrycie nadwykonań była właściwą reakcją. Chodzi o to, by taka reakcja przestała być reakcją, a stała się procedurą.
Pacjent nie może być pozycją przenoszoną na kolejny rok budżetowy. Zasada ta mieści się w jednym zdaniu zarządzenia i zmienia bardzo wiele.
Stadium w chwili rozpoznania
Obszar: jakość i bezpieczeństwo kliniczneMierzy odsetek nowotworów rozpoznanych we wczesnych stadiach zaawansowania, w trendzie wieloletnim i w podziale na regiony oraz na nowotwory objęte programami przesiewowymi. Źródłem powinny być dane rejestrowe, a nie ankiety.
To jest właściwa miara skuteczności profilaktyki: jej wynik, a nie liczba wykonanych badań. Obserwacja onkologów ze Świętokrzyskiego pokazuje, dlaczego ta różnica ma znaczenie. Liczba badań może rosnąć, a stadium w chwili rozpoznania się nie poprawiać — ponieważ badania trafiają do tych, którzy i tak by się zbadali, a omijają tych, którzy potrzebują ich najbardziej. System mierzący aktywność będzie wtedy raportował sukces. System mierzący wynik zobaczy problem.
Oddzielna ścieżka diagnostyczna
Obszar: dostęp i przepustowośćMierzy czas oczekiwania na tomografię komputerową, rezonans magnetyczny i badania endoskopowe dla pacjentów z kartą onkologiczną, raportowany odrębnie od kolejek ogólnych.
Pacjent z podejrzeniem nowotworu nie powinien stać w tej samej kolejce statystycznej co pacjent kontrolny. Jeżeli oba strumienie są raportowane łącznie, wskaźniki ogólne mogą się poprawiać, podczas gdy sytuacja pacjenta onkologicznego się pogarsza, i odwrotnie. Rozdzielenie pomiaru jest warunkiem rozdzielenia odpowiedzialności.
Rozrzut terytorialny i pieniądz za pacjentem
Obszar: dostęp i przepustowośćMierzy iloraz wyniku najlepszego i najgorszego województwa dla parametrów od pierwszego do czwartego, a także saldo przepływu pacjentów onkologicznych między regionami wraz ze sposobem jego finansowania.
Przypadek łódzki pokazał zjawisko, które zasługuje na osobną uwagę. Ośrodki, którym pacjenci ufają najbardziej, przyjmują chorych z innych regionów w ramach budżetu planowanego dla własnego regionu. Jeżeli pieniądz nie idzie za pacjentem sprawnie i w czasie rzeczywistym, zaufanie do najlepszych ośrodków staje się dla nich obciążeniem finansowym. Nagradzamy renomę kolejką. To jest paradoks, którego żaden rozsądny projektant systemu by nie zamierzył, a który powstaje sam, gdy mechanizmy rozliczeń nie nadążają za wyborami pacjentów.
Państwo, które toleruje wielokrotne różnice między regionami, sprawia, że szanse chorego zależą od kodu pocztowego.
Przejrzystość ścieżki dla pacjenta
Obszar: jakość i bezpieczeństwo kliniczneMierzy odsetek pacjentów, którzy mają przypisanego koordynatora i znają przewidywany termin kolejnego etapu leczenia, a także odsetek pacjentów poinformowanych o możliwości udziału w konsylium. W raporcie Alivii koordynatora wskazało 62 procent badanych.
Parametr ten nie jest dodatkiem do jakości. Jest warunkiem godności. Jak napisałem do tych, którzy czekają: człowiek, który nie wie, gdzie jest w kolejce, przeżywa każdy dzień oczekiwania dwukrotnie — raz jako czas choroby, drugi raz jako czas niepewności. Drugą warstwę da się usunąć niemal bez kosztów.
Zgłoszenia bez kary
Obszar: jakość i bezpieczeństwo kliniczneMierzy liczbę opóźnień, niedoborów i zdarzeń niepożądanych zgłoszonych przez same zespoły i placówki, w tym zgłoszeń o wyczerpaniu limitu i o zagrożeniu ciągłości terapii.
W pierwszych latach wzrost liczby zgłoszeń należy traktować jako objaw zdrowia, a nie choroby systemu. Oznacza, że ludzie przestali się bać mówić. Spadek przy braku widocznej poprawy powinien budzić czujność, bo może oznaczać, że nauczyli się milczeć. To jest jeden z niewielu wskaźników, w których dobry wynik wygląda na pierwszy rzut oka jak zły — i dlatego wymaga od decydentów dojrzałości w czytaniu danych.
Warunkiem jest ochrona zgłaszającego. Placówka, która sama zgłasza wyczerpanie limitu i wskazuje pacjentowi drogę wyjścia, powinna być w tym systemie traktowana jako partner w rozwiązywaniu problemu, a nie jako jego sprawca.
Wydolność zespołów
Obszar: kadry i zdolność operacyjnaMierzy liczbę pacjentów przypadających na specjalistę w onkologii klinicznej, hematologii, radioterapii, chirurgii onkologicznej, patomorfologii i radiologii, a także odejścia z zawodu, strukturę wieku kadry i lukę pokoleniową.
Patomorfologia i radiologia należą do tej listy celowo. To w nich zapada rozpoznanie, a są to dziedziny, o których opinia publiczna myśli najrzadziej. Parametr pierwszy — czas do rozpoznania — w dużej mierze zależy od tego, ilu jest ludzi zdolnych przeczytać preparat i obraz. Przemęczony zespół nie jest problemem kadrowym. Jest ryzykiem klinicznym i jako takie powinien być raportowany.
Wskaźnik ucieczki z systemu
Obszar: zaufanie, w przekroju wszystkich obszarówMierzy skalę leczenia onkologicznego finansowanego poza publicznym płatnikiem: prywatnie, za granicą, ze zbiórek społecznych oraz w ścieżce transgranicznej, w której pacjent najpierw płaci, a potem ubiega się o zwrot.
Dziś nie istnieje jednolite źródło tych danych i trzeba je zbudować — z udziałem płatnika, który zna wnioski o leczenie za granicą, platform zbiórkowych, które znają skalę zbiórek na cele onkologiczne, i organizacji pacjentów. Nie chodzi o śledzenie pojedynczych osób, lecz o zagregowany obraz.
Jest to parametr niewygodny i właśnie dlatego potrzebny. Pokazuje, ile solidarności obywateli i ile prywatnych oszczędności chorych musi codziennie zastępować system. Jest najuczciwszym testem zaufania do państwa, jaki można zaprojektować, bo mierzy nie to, co państwo deklaruje, lecz to, co obywatele robią, gdy przestają liczyć na jego deklaracje.
Domknięcie pętli onkologicznej
Wskaźnik nadrzędny · lokalna postać 13. wskaźnika TarczyMierzy czas od ujawnienia bariery — raportu, zgłoszenia, sygnału medialnego, interwencji organizacji pacjentów — do decyzji, wdrożenia zmiany i publicznego rozliczenia jej skutków.
Przykład tegorocznego lata pokazuje różnicę między interwencją a domknięciem pętli. Przekazanie środków z rezerwy było właściwą, szybką reakcją. Pętla zostanie jednak domknięta dopiero wtedy, gdy mechanizm finansowania zostanie zmieniony tak, by następna podobna sytuacja nie wymagała interwencji w ogóle. Interwencja leczy objaw. Domknięcie pętli leczy przyczynę. Państwo odporne nie jest tym, które sprawnie gasi pożary, lecz tym, w którym ten sam pożar nie wybucha dwa razy.
Trzy bezpieczniki
Każdy system wskaźników niesie ryzyko, że zacznie mierzyć to, co łatwo policzyć, a ludzie nauczą się poprawiać liczby zamiast rzeczywistości. Ekonomiści znają tę pułapkę od dawna: miara, która staje się celem, przestaje być dobrą miarą. Moduł onkologiczny potrzebuje więc bezpieczników wbudowanych od pierwszego dnia.
Dane na poziomie placówki powinny być publikowane wraz z kontekstem — profilem przyjmowanych pacjentów, stopniem zaawansowania chorób, udziałem przypadków najtrudniejszych. Bez tego wskaźniki nagrodzą ośrodki, które unikają trudnych pacjentów, i ukarzą te, które przyjmują ich najwięcej. To byłaby niesprawiedliwość zapisana w arkuszu kalkulacyjnym, a arkusz ma tę przewagę nad człowiekiem, że nie ma sumienia, które by go powstrzymało.
Tam, gdzie to możliwe, raportujemy percentyle i przypadki najdłuższe, nie średnie. System ochrony zdrowia nie jest oceniany przez pacjenta przeciętnego, lecz przez tego, który czekał najdłużej.
Każdy parametr musi mieć właściciela — instytucję odpowiedzialną za reakcję — i próg, którego przekroczenie uruchamia z góry określone działanie. Wskaźnik bez właściciela jest tylko opisem cierpienia, a nie narzędziem jego zmniejszania.
VIIPerspektywa europejska
Polska nie jest w tej sprawie sama i nie jest pierwsza. Warto to powiedzieć zarówno dla otuchy, jak i dla pokory.
3 lutego 2021 roku Komisja Europejska przedstawiła Europejski plan walki z rakiem, zbudowany na czterech filarach: profilaktyce, wczesnym wykrywaniu, równym dostępie do diagnostyki i leczenia oraz jakości życia chorych i osób, które przeżyły chorobę nowotworową. Jednym z jego celów jest to, by 90 procent obywateli Unii kwalifikujących się do badań przesiewowych w kierunku raka piersi, szyjki macicy i jelita grubego miało takie badania zaoferowane.7 Już samo sformułowanie tego celu jest pouczające: mowa jest o zaoferowaniu, a więc o dostępie, a nie o liczbie badań wykonanych. Plan otwarcie stawia też kwestię nierówności — między państwami członkowskimi i wewnątrz nich.
Z tej perspektywy moduł onkologiczny Tarczy nie jest polskim wynalazkiem, lecz polskim przełożeniem europejskiego kierunku na język, który państwo może zastosować do samego siebie. Europejska rama mówi, co jest celem. Parametry mówią, po czym poznamy, że się do niego zbliżamy — i gdzie się od niego oddalamy.
Jest w tym jeszcze jeden wymiar, który wiąże się z samym pojęciem odporności. Europa po doświadczeniu pandemii i wojny za wschodnią granicą Polski przestała traktować zdrowie publiczne jako dziedzinę wyłącznie socjalną. Stało się ono elementem bezpieczeństwa. System, który w czasie spokoju przerzuca swoje niedobory na czas chorego, w czasie kryzysu zrobi to samo, tylko szybciej i na większą skalę. Odporności nie buduje się w dniu próby. Buduje się ją w latach, w których próba wydaje się odległa.
Odporności nie buduje się w dniu próby. Buduje się ją w latach, w których próba wydaje się odległa.
VIIIDwie zbiórki
Pozwólcie, że na chwilę cofnę się o sto lat, bo w polskiej historii onkologii jest opowieść, która mówi o naszej sytuacji więcej niż niejedna analiza.
W 1923 roku, z inicjatywy środowiska zaangażowanego w walkę z chorobami nowotworowymi, powstał w Polsce komitet, którego zadaniem było zebranie od społeczeństwa środków na budowę instytutu leczenia raka. 7 czerwca 1925 roku przy ulicy Wawelskiej w Warszawie wmurowano kamień węgielny pod Instytut Radowy. W uroczystości uczestniczyli Maria Skłodowska-Curie i prezydent Stanisław Wojciechowski. Budowę, prowadzoną do 1931 roku, sfinansowały w dużej mierze ofiary Polaków w kraju i za granicą. 29 maja 1932 roku instytut został otwarty, a Maria Skłodowska-Curie przekazała mu gram radu — dar darczyńców zza oceanu, wart wówczas ponad pół miliona złotych. Było to jedno z pierwszych tego rodzaju centrów w Europie. Z tego miejsca wyrosło to, co dziś nazywamy Narodowym Instytutem Onkologii.8
Zatrzymajmy się nad tym, czym była tamta zbiórka. Młode, biedne państwo, wychodzące z wojen, scalające trzy porządki prawne i trzy systemy administracji po zaborach, zdecydowało, że leczenie raka jest sprawą wspólną. Obywatele dawali pieniądze nie na leczenie konkretnego człowieka, lecz na instytucję, która miała leczyć każdego — także tych, których darczyńcy nigdy nie mieli poznać. Solidarność społeczna zamieniła się w infrastrukturę, a infrastruktura w zaufanie, które trwa do dziś. To jest wzorcowy przykład tego, jak ofiarność buduje państwo.
Współczesny krajobraz zbiórek jest inny. Ofiarność Polaków pozostaje ogromna — to jedna z najpiękniejszych cech naszej wspólnoty i nie wolno jej lekceważyć ani ironizować. Bardzo często kieruje się jednak ku konkretnym osobom, które szukają leczenia dostępnego szybciej, gdzie indziej albo poza refundacją. Każda z tych zbiórek jest aktem dobra i żadnej z nich nie wolno oceniać. Człowiek, który walczy o życie wszystkimi dostępnymi środkami, nie potrzebuje niczyjej aprobaty ani niczyjego komentarza.
Ich suma jest jednak informacją o systemie. Zbiórka, która buduje instytucję, jest znakiem siły wspólnoty. Zbiórka, która kompensuje brak dostępu, jest znakiem, że wspólnota przejmuje zadanie, które powinno należeć do państwa. Pierwsza pomnaża zaufanie. Druga, jeśli staje się normą, powoli je zużywa, bo uczy ludzi, że w chorobie ostatecznie liczyć można na znajomych i nieznajomych, a nie na instytucje.
1925
Zbiórka, która buduje- cel: instytucja, która leczy każdego
- darczyńcy nie znają beneficjentów
- solidarność → infrastruktura → zaufanie
- znak siły wspólnoty — pomnaża zaufanie
dziś
Zbiórka, która łata- cel: leczenie konkretnej osoby — szybciej, gdzie indziej, poza refundacją
- każda jest aktem dobra i nie podlega ocenie
- suma jest informacją o systemie
- jako norma — powoli zużywa zaufanie
Stąd parametr dziewiąty. Państwo odporne nie powinno liczyć na to, że solidarność obywateli zasypie jego luki. Powinno mierzyć, ile tej solidarności musi je zasypywać, i dążyć do tego, by ofiarność znów mogła budować, a nie łatać.
IXDo nas wszystkich
Na koniec piszę do tych, którzy nie leczą, nie czekają i nie decydują — a więc do każdego z nas w roli obywatela, czytelnika, komentującego, wyborcy.
Sprawy onkologii trafiają do debaty publicznej zwykle w jeden sposób: przez historię konkretnego człowieka, któremu odmówiono albo kazano czekać. To jest zrozumiałe i potrzebne. Bez takich historii wiele problemów w ogóle nie zostałoby zauważonych. Ale sposób, w jaki na nie reagujemy, ma konsekwencje dla całego systemu.
Jeżeli jedyną odpowiedzią na ujawniony problem jest poszukiwanie winnego — dyrektora, ordynatora, urzędnika — uczymy instytucje, że ujawnianie problemów jest niebezpieczne. Jeżeli natomiast pytamy, jaki mechanizm do tego doprowadził i kto odpowiada za jego zmianę, uczymy je, że ujawnianie problemów prowadzi do ich rozwiązania. Różnica między tymi dwiema reakcjami nie jest różnicą temperamentu. Jest różnicą między systemem, który się uczy, a systemem, który się ukrywa.
Instytucje uczą się, że ujawnianie problemów jest niebezpieczne → system, który się ukrywa.
Instytucje uczą się, że ujawnianie prowadzi do rozwiązania → system, który się uczy.
W innym tekście tego cyklu zaproponowałem trzy pytania, które warto sobie zadać przed opublikowaniem komentarza w sprawie publicznej: czy piszę o czynie, czy o człowieku; czy sprawdziłem, czy tylko powtarzam; czy chcę naprawy, czy widowiska. W sprawach onkologii dodałbym czwarte: czy moja reakcja sprawi, że następny szpital powie pacjentowi prawdę — czy raczej, że będzie ją przed nim ukrywał.
- Czy piszę o czynie, czy o człowieku?
- Czy sprawdziłem, czy tylko powtarzam?
- Czy chcę naprawy, czy widowiska?
- Czy moja reakcja sprawi, że następny szpital powie pacjentowi prawdę — czy raczej, że będzie ją przed nim ukrywał?
I jeszcze jedno. Parametry, o których piszę, mogą stać się narzędziem odpowiedzialnej debaty publicznej, ale tylko wtedy, gdy będą jawne. Obywatel, który zna medianę i 90. percentyl czasu do rozpoznania w swoim województwie, może zadać swojemu posłowi i swojemu samorządowi pytanie konkretne, a nie ogólne. Jawność danych nie jest zagrożeniem dla systemu. Jest warunkiem, by rozmowa o nim była rzeczowa.
XCzego ten list nie twierdzi
Pokora wymaga powiedzenia wprost, gdzie leżą granice tej analizy — i sądzę, że list, który tego nie robi, nie zasługuje na zaufanie.
Nie twierdzę, że polska onkologia jest zła. Zespoły pracują na wysokim poziomie, a kierunek zmian legislacyjnych jest właściwy.
Nie twierdzę, że znane dziś dane są pełne. Tam, gdzie fakty są sporne, opisałem spór.
Nie twierdzę, że wszystko da się uruchomić od jutra. To nie argument przeciw pomiarowi — to jego harmonogram.
Nie twierdzę, że parametry same cokolwiek naprawią. Wskaźnik jest lustrem, nie lekarstwem.
Nie twierdzę, że polska onkologia jest zła. Zespoły onkologiczne w Polsce każdego dnia wykonują pracę, której jakość pacjenci, gdy już do niej dotrą, oceniają wysoko. Kierunek zmian legislacyjnych — elektroniczna karta, koordynacja opieki, wskaźniki jakości, weryfikacja ośrodków — jest właściwy i został poparty przez środowisko medyczne. Do refundacji wchodzą nowe terapie, na które jeszcze niedawno polscy pacjenci musieli wyjeżdżać albo zbierać pieniądze. To są osiągnięcia i należy je nazwać po imieniu.
Nie twierdzę też, że znane dziś dane są pełne. Część z nich pochodzi z badań niereprezentatywnych, część z relacji medialnych, co do których strony przedstawiają różne wersje wydarzeń. Starałem się każdą z tych wersji oddać uczciwie. Tam, gdzie fakty są sporne, opisałem spór, a nie rozstrzygnąłem go za strony.
Nie twierdzę, że wszystkie zaproponowane parametry da się uruchomić od jutra. Część wymaga danych, które pojawią się dopiero wraz z pełnym wdrożeniem elektronicznej karty. Jeden — wskaźnik ucieczki z systemu — wymaga zbudowania źródła, które dziś nie istnieje. To nie jest argument przeciwko pomiarowi. To jest jego harmonogram.
I wreszcie nie twierdzę, że parametry same cokolwiek naprawią. Wskaźnik jest lustrem, nie lekarstwem. Może pokazać, gdzie system zawodzi, ale naprawić go mogą tylko ludzie, którzy zechcą w to lustro spojrzeć i wyciągnąć wnioski. Dlatego żaden z zaproponowanych parametrów nie jest oskarżeniem. Każdy jest pytaniem, na które państwo powinno umieć odpowiedzieć liczbą — i decyzją.
XIMiara
Wracam do wersetu, od którego zacząłem. Przewlekłe oczekiwanie sprawia sercu ból, lecz życzenie spełnione jest drzewem życia.
Mało który tekst opisuje doświadczenie pacjenta onkologicznego równie dokładnie. Oczekiwanie na wynik, na termin, na kwalifikację, na pierwszą dawkę leku — to jest nadzieja odwlekana, mierzona w dniach, które w tej chorobie mają wagę kliniczną. Ale werset ma drugą połowę i nie wolno jej pominąć. Spełnione życzenie jest drzewem życia. Nadzieja nie jest tu uczuciem, które trzeba w sobie podtrzymywać wbrew rzeczywistości. Jest obietnicą, która ma się spełnić — i której spełnienie zależy od tego, czy ktoś je zorganizuje.
Państwo odporne nie obiecuje, że nikt nie będzie czekał. Taka obietnica byłaby nieuczciwa i każdy, kto zna medycynę, wie, że nie da się jej dotrzymać. Obiecuje coś skromniejszego i trudniejszego zarazem.
- 1
Czekanie widoczneŻe czekanie będzie widoczne — policzone, jawne, raportowane tak, by nikt nie znikał w średniej.
- 2
Czekanie uzasadnioneŻe będzie uzasadnione — wynikające z potrzeb medycznych, a nie z tego, że rok budżetowy kończy się w grudniu.
- 3
Czekanie możliwie krótkieŻe będzie możliwie krótkie — i że najdłużej czekający będą miarą, a nie wyjątkiem pomijanym w statystyce.
- 4
Czekanie zrozumiałeŻe człowiek będzie wiedział, na co czeka i dlaczego — bo niepewność jest cierpieniem, które da się usunąć niemal bez kosztów.
- 5
Prawda chronionaŻe ten, kto powie prawdę o niedoborze, będzie chroniony, a nie karany — bo tylko wtedy prawda dotrze tam, gdzie może coś zmienić.
- 6
Bariera usunięta u źródłaI że każda ujawniona bariera zostanie nie tylko zauważona i załatana, lecz usunięta u źródła — tak, by ten sam problem nie wracał co roku w tej samej porze.
Sto lat temu Polacy, biedni i dopiero co scaleni w jedno państwo, zbudowali ze swoich ofiar instytut, który miał leczyć każdego. Miarą naszego pokolenia nie będzie to, ile zbierzemy dla pojedynczych chorych, choć każda taka zbiórka jest dobrem. Miarą będzie to, czy zbudujemy system, w którym takie zbiórki przestaną być konieczne — a ofiarność znów będzie mogła budować zamiast łatać.
Życzenie spełnione
W onkologii życzenie spełnione ma bardzo konkretną postać: rozpoznanie na czas, leczenie bez przerwy, prawda o terminie i państwo, które uczy się szybciej, niż choroba postępuje.
Z wyrazami szacunku dla tych, którzy czekają, wdzięczności dla tych, którzy leczą, i nadziei wobec tych, którzy decydują.
Michał P. Dybowski
Epistoła z cyklu Polska Odporna: Tarcza Zdrowotna Państwa — moduł onkologiczny.
PrzypisyŹródła
- Prz 13,12 — przekład: Biblia Warszawska; wersja angielska: King James Version.
- Onkofundacja Alivia, raport „Potrzeby i doświadczenia pacjentów onkologicznych 2026” (luty 2026) — alivia.org.pl.
- Świętokrzyskie Centrum Onkologii — wypowiedzi onkologów za serwisem Nauka w Polsce (27 maja 2026) — naukawpolsce.pl.
- Sytuacja w CSK UM w Łodzi — relacje „Rzeczpospolitej” i „Dziennika Gazety Prawnej” (lipiec 2026) — rp.pl; odpowiedzi CSK UMED i NFZ na interwencję Onkofundacji Alivia — alivia.org.pl.
- Dane o hematologii (prezes Fundacji Carita) i ostrzeżenia samorządu lekarskiego z jesieni 2025 r. — „Rzeczpospolita”, 23 lipca 2026 — rp.pl.
- Ustawa z 26 kwietnia 2019 r. o Narodowej Strategii Onkologicznej; ustawa z 9 marca 2023 r. o Krajowej Sieci Onkologicznej; ustawa z 3 lipca 2026 r. o zmianie ustawy o Krajowej Sieci Onkologicznej oraz niektórych innych ustaw — tekst uchwalony (Sejm RP); wejście w życie 11 sierpnia 2026 r., omówienie zmian — Rynek Zdrowia; wspólne stanowisko PTO, PTOK, PTChO, PTRO (lipiec 2026) — pto.med.pl.
- Europejski plan walki z rakiem — komunikat Komisji Europejskiej z 3 lutego 2021 r., COM(2021) 44.
- Historia Instytutu Radowego — Nauka w Polsce (setna rocznica wmurowania kamienia węgielnego) — naukawpolsce.pl; materiały Narodowego Instytutu Onkologii.

Dodaj komentarz